poniedziałek, 1 marca 2010

"Czy to pan, czy to pani?" Czesc 2 - Dzien 47

Nie zagrzewamy dlugo jednego miejsca, jedziemy dalej. Jest 12.00. Minibus wiezie nas wlasnie w kierunku Bangkoku. Mamy juz troche obcykana jazde w dzien, dopasowujemy czas w miare mozliwosci do drzemki Maksia. Teraz juz wtulony w rodzicielke swoja spi:) A ja plodze bloga na palmtopie, w miedzyczasie patrze sie w okno z tepym wyrazem twarzy;)
Takie male mam spostrzezenie sprzed kilku dni ktorym chcialbym sie podzielic. Bylismy w muzeum. Chdzilismy tam przez dobre potorej godziny podziwiajac wszystko dookola. Dla nas ciekawie bylo pomyslec o II wojnie swiatowej, zobaczyc na wlasne oczy eksponaty sprzed lat. Jedno tylko ale. Bylismy tam calkiem sami. W tym samym czasie 100 metrow dalej busy pelne turystow podjezdzaly i odjezdzaly. Szkoda, ze program wycieczek obejmuje tylko wizyte na moscie nad rzeka Kwai, spacer do polowy mostu, pstrykniecie fotki i szybki powrot, bo program dnia jest przeciez napiety. Absolutnie nie potepiam tego typu wycieczek, bo sami korzystalismy z takich pakietow. Jest to fajne, gdy ma sie malo czasu, bo na wlasna reke zobaczyc tyle rzeczy w jeden dzien jest praktycznie niemozliwoscia. Chodzi mi tylko o to, ze jest to zwiedzania dosc pobiezne.
...
Przechadzamy sie wlasnie Khao San Road, podziwiamy ludzi choinki i sasiadow zza wschodniej granicy: Juri, Sasza i Dimitri dzielnie podrywaja tajki;) Po chwili zagadalo do nas dwoch miejscowych facetow i jedna blondynka.
- Czesc chlopczyku! Pomachaj nam! - zachecali mezczyzni machajac rekoma
Na co Maksio nie pozostawal obojetny i oczywiscie odmachal, blondynce rowniez.
- Nie, jej nie machaj, to ladyboy! - krzyknal facet
- Oj dajcie wy spokoj! - zasmiala sie blondynka meskim glosem
Naprawde przerazajace, jesli ja dalem sie zmylic z odleglosci jednego metra, w dzien, to co dopiero byloby w nocy po czterech piwach? Az boje sie pomyslec...

1 komentarz:

  1. Dobrze,ze w pobliżu jest zawsze Dorotka,ochroni Cie przed tymi pseudo laskami,hahaha.Hanka
    PS.Niespodzianka super ,oby więcej takich.

    OdpowiedzUsuń