piątek, 16 września 2011

I w droge! - Dzien 5

Slowa te pisze gdy jedziemy autobusem do Melaki. Maksiu zasnal a Gabrys walnal wielka kupe (jesli to kogos interesuje hahaha). W pierwotnym planie mielismy uderzac od razu na Tioman, czyli na nasza upatrzona rajska wyspe. Ale trzeba by zerwac z samego rana dzieciaki. A my za wszelka cene nigdzie nie pedzimy, wiec rozbilismy ta droge na dwie czesci. Tak wiec dzis popoludnie i nocleg w "malezyjskich krupowkach" - bo takie opinie slyszelismy o Melace, a jutro rano do Mersing i promem na Tioman. A tam troche poplazujemy i generalny chillout. Po cos w koncu targamy ze soba te grabki, lopatki, wiaderka i basenik:)
Moze pare slow o nowym dworcu autobusowym w Kuala Lumpur. Wielopoziomowy, wielki i nowoczesny. Spora ilosc sklepow i barow. Powiem tylko, ze gdyby tak wygladalo chociaz jedno polskie lotnisko to bym sie cieszyl. Moze o autostradach juz nie bede wspominal...

***

No wiec zajechali my. Miasto jak miasto.. Dobranoc:)

praktyczne info
- autobus miejski (2RM ok 25min) z Puduraya na nowy dworzec Bersep Adu Selatan, skad odjezdza autobus dalekobiezny do Melaki (10RM ok 3h)
- nocleg w Old Family Guesthouse 60RM, klima, wifi, sniadanie

1 komentarz:

  1. Cześć. Siedzę przy małej w szpitalu i nadrabiam wasz blok :)

    Bardzo fajna forma poradnika. ;-)
    Dobra to czytam dalej wasze wpisy.

    Pozdrawiamy,
    Rodzinka W ;-)

    OdpowiedzUsuń