sobota, 1 października 2011

Dzis poleje sie KREW - Dzien 21

Ponizszy material przeznaczony jest tylko dla osob doroslych, i to w dodatku tych mniej wrazliwych. Tym razem nie jest to mily i rodzinny wpis, wiec zabierzcie dzieci od komputera... Powaznie.

***

Wiecie jak przegrac 115 tysiecy Rupii? Nie? To posluchajcie...

Dorotka wrocila ze sklepu z tajemnicza mina i oznajmila, ze ma propozycje na dzisiejsze popoludnie, ale tylko dla mnie. Owa oferta to okazja, zeby zobaczyc walki kogutow. Moj przewodnik Soni zabral mnie swoim motorem tam, gdzie normalnie turysta nie dociera. Na miejscu byla arena otoczona bambusowym ogrodzeniem. I tlum rozgoraczkowanych facetow.
Zajelismy miejsca w pierwszym rzedzie. Przygotowania do walki wygladaja tak, ze do kogucich pazurow przywiazywany jest ostry noz. Nastepnie oponenci stawiani sa naprzeciwko siebie trzymani mocno przez swoich wlascicieli. Nastaje ogromny halas, wszyscy sie przekrzykuja, robione sa zaklady. Dra sie pomagajac sobie rekoma. Nagle koguty zostaja wypuszczone z rak i rozpoczyna sie walka do pierwszej krwi.
Na pierwsze starcie postawilem 50tys, moj faworyt przegral, doznal lekkiego skaleczenia w rundzie drugiej.
Na druga walke postawilem rowniez 50tys, moj kogucik padl z poderznietym gardlem a sucha od slonca ziemia zaczela nasiakac krwia.
Na trzecia walke postawilem reszte, czyli 15tys, znow przegralem... Na szczescie nie mialem wiecej pieniedzy...
Lecz emocje temu towarzyszace byly ogromne. Fakt, ze widze cos takiego po raz pierwszy w zyciu wywolal u mnie dziwny skurcz zoladka...
Nie chce tego wszystkiego oceniac, ciezko sie ustosunkowac. Stawiam sie w roli obserwatora.

KLIKNIJ TU ABY OBEJRZEC RELACJE WIDEO










1 komentarz:

  1. Czołem podróżniki :)
    Dorotka mnie nie zna, ale Maniek owszem :) Z tej strony Mariusz Pacocha z liceum (chodzili my do jednej klasy) :)

    Przeczytałem całego waszego bloga i w końcu jestem na bieżąco. Bardzo ciekawa lektura - czekam na więcej.

    Moja żona też czyta zawzięcie wasze wpisy - ma mniej czasu, ponieważ mamy ponad półrocznego syna, który nie lubi jak rodzice zajmują się innymi sprawami niż on sam :) Kazała wam przekazać, że bardzo wam zazdrości odwagi i podziwia wasz zapał w tym waszym podróżowaniu. W sumie sami byśmy chcieli ale jak to Maniek wcześniej napisał mamy syndrom dziewicy :) Chcielibyśmy ale boimy się.

    Co do walki kogutów to widziałem kiedyś program Cejrowskiego, w którym pokazywali ten "sport" w Ameryce Płd (chyba) i tam koguty miały specjalne haki przywiązywane do nóg zamiast noża. Więc to chyba bardziej hardcorowa wersja ponieważ zadawały sobie rany szarpane.

    Życzymy życzliwości na szlaku
    Pozdro MP

    OdpowiedzUsuń