czwartek, 10 stycznia 2013

Rowerki wodne i podwodne - dzień 29

Wjeżdżając do Udaipuru, przez szybę autobusu zauważyliśmy duże rondo a pośrodku staw z kolorowymi rowerkami wodnymi w kształcie łabędzi. Już wtedy wiedzieliśmy, że któregoś dnia tam wrócimy... i dziś nadszedł ten dzień:)
Owe rondo jest pełne atrakcji dla dzieciaków. Oprócz wspomnianych rowerków wodnych są karuzele, można przejechać się na wielbłądzie lub osiołku, zjeść watę cukrową i kupić badziewną zabawkę lub po prostu posiedzieć sobie na trawce.
Wynajęliśmy białego łabędzia na 20 minut (koszt 40 rp = 2,5 złotych). Dla Maksa, który długo na miejscu nie usiedzi to był maksymalny czas. Potem zaczął się nudzić i łazić po chwiejnej łódce. W końcu usłyszeliśmy numer naszego łabędzia i upomnienie. Pan w megafonie kazał Maksowi usiąść na tyłku.









Popołudniu wybraliśmy się na poszukiwanie marketu. Kończą nam się pieluszki dla Gabrysia, poza tym nigdzie w naszej okolicy nie możemy dostać płatków do mleka. Znalazłem w internecie centrum handlowe i tam też się udaliśmy. Jeszcze nie doszliśmy do środka jak Maksiu znów zapiszczał ze szczęścia - TRAMPOLINA!!!




Kolejny dzień rewelacyjnie spędzony. Jesteśmy mile zaskoczeni, że wokół jest tyle atrakcji dla dzieciaków. Wieczorem wracaliśmy do hotelu najlepszym, najbardziej wypasionym tuk tukiem! Zamiast półki z tyłu na bagaże miał wielkie głośniki, wszędzie mrugały światełka i grała głośno muzyka. Takiego tuningu jeszcze nie widzieliśmy! Jeżdżąca dyskoteka. I tak sobie pędziliśmy przez miasto... Chcesz zobaczyć jak? Koniecznie kliknij na link do filmu poniżej:)

O TU, TU KLIKAMY:) I WESOŁO OGLĄDAMY:)


1 komentarz:

  1. To już 29 dzień, a przecież będą jeszcze obiecane plaże. Jak dobrze że macie aż tyle wolnego czasu/urlopu :) P.S. Klubowy tuk tuk wymiata :)

    OdpowiedzUsuń