środa, 27 lutego 2013

Kiedyś będzie lepiej - dzień 77

Nadmorska restauracja na klifie, późne popołudnie, niedługo zachód słońca. Miła, spokojna sceneria, no prawie romantiko. Już dłuższą chwilę czekamy na nasz posiłek. Dzieciaki głodne, no i biegają dookoła stolika, wrzeszczą, drą się i nakręcają nawzajem. Ani prośbą ani groźbą nie dajemy rady nakłonić ich, żeby byli grzeczniejsi. Dzień jak codzień.
- Nie przejmujcie się, już za niedługo podróżowanie stanie się łatwiejsze - stwierdził przechodzący właśnie obok facet
- Mamy taką nadzieję - odparliśmy
- Moje mają teraz po 6 i 8 lat - powiedział pokazując na dzieci siedzące grzecznie przy stoliku obok
- Nasze mają 2 i 4.5 - odpowiadamy
- Pamiętam dobrze, jak moje były w tym wieku, zachowywały się dokładnie tak samo, niebawem to się zmieni.

I tak oto wstąpiła w nas nadzieja.


a jeśli chcesz zobaczyć jak gadamy bez piwka, to >> KLIKNIJ TUTAJ <<

2 komentarze:

  1. Ja tam lubie poświęcać czas na Wasze wypociny... ;-)Oderwać się od naszej szarej zimy na kilka chwil to sama przyjemność :-) Oglądając Was nastrajam się na moją wyprawę. Nie tak długą jak Wasza ale mam nadzieję, pełną pozytywnych wrażeń.
    Pozdrawiam
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. super czyta sie waszego bloga zawsze smieje sie co nie miara :)jestescie super

    OdpowiedzUsuń