czwartek, 2 stycznia 2014

Lopburi - Miasto Małp

Niewiele jest miejsc, do których chcemy wracać. Przecież Świat jest tak wielki i jeszcze tyle jest do zobaczenia...
A my kilka dni temu ponownie zawitaliśmy do Lopburi. Jest to niewielkie miasteczko położone zaledwie trzy godziny jazdy pociągiem od Bangkoku. Tak naprawdę nie ma tu nic wyjątkowego, oprócz hord małp, które zastraszają mieszkańców. Tak poza tym życie toczy się tu własnym torem.
Maks uwielbia zwierzęta, a tutaj ma je dosłownie na wyciągnięcie ręki. Będąc w Anglii ciągle wspominał "Miasto Małp", więc oczywistym było, że tu przyjedziemy.
Niesamowite jest to, że można godzinami siedzieć na końcu hotelowego korytarza i obserwować życie tych zadziornych ssaków. Cały przekrój stada normalnie. Od małych słodziaków, co jeszcze piją mleko z cyca mamy, przez młodzież szukającą swojej pozycji w społeczności do samców alfa z wielkimi jajami, których głównym zajęciem jest przeganianie współbratymców i "przytulanie" jak największą ilość samic.

Głównym punktem programu jest oczywiście wycieczka do Świątyni Małp, tam nasi mali przyjaciele dostają dużo jedzenia od turystów, więc jest ich tam cała masa.
Mali przyjaciele to może zbyt wygórowane określenie. W całym miasteczku w oknach są kraty, na słupach druty kolczaste a wiele osób nie wychodzi z domu bez kija, procy, lub karabinu na kulki.

Makaki czynią demolkę :D

>> VLOG: WSZĘDZIE MAŁPY - DZIEŃ 385 <<

>> VLOG: MAŁPA WPLĄTAŁA SIĘ WE WŁOSY - DZIEŃ 386 <<

Zachęcam również do obejrzenia naszego poprzedniego pobytu w Mieście Małp:
>> VLOG: SKUTEREM NA PODBÓJ MAŁP - DZIEŃ 89 <<


Nett Hotel, zamiast okien kraty i małpy na wyciągnięcie ręki





 Świątynia Małp




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz