sobota, 1 marca 2014

Chill Out Town, czyli witamy w Vang Vieng


Wychodzę z założenia, że podróżując nie wracam do tych samych miejsc. Jest przecież tyle do zobaczenia na tym świecie. Czasem jednak coś potrafi mnie zauroczyć, na tyle, żeby zacząć snuć plany: kiedy mogę znów tu przyjechać? Jednym z takich miejsc jest Vang Vieng, małe miasteczko w Laosie, położone całkiem niedaleko od granicy z Tajlandią.

Laotański przepych - Luang Prabang


Zasiedzieliśmy się trochę na północy Laosu, czas było ruszyć dalej. Przed nami Luang Prabang, czyli miasto wpisane na listę Unesco, a to do czegoś obliguje. Przepiękne świątynie, dopieszczone uliczki i domy, tak właśnie wygląda to ładne kolonialne miasteczko. Ale ceny też są tu ładne. 26 dolców za norę...
Tak oto Mańki zaznały trochę kultury ;)