wtorek, 20 maja 2014

O tym jak rzucić wszystko i ruszyć w nieznane...


Pozwolę sobie znów wrócić do przeszłości, a konkretnie do roku 2010, kiedy to sprzedaliśmy wszystko co się da i z biletem w jedną stronę i z półtora rocznym Maksiem pod pachą ruszyliśmy do Azji Południowo Wschodniej. Jak nam się wtedy wydawało - zdobywać świat... Szczerze zachęcam do lektury tego bloga z tamtego okresu, codziennie namiętnie opisywałem każdy dzień naszej przygody. Tutaj kliknij aby przeczytać o naszej pierwszej podróży. Tej najważniejszej :)

Tym razem nie pozbywaliśmy się wszystkiego, nie mieliśmy już takiej potrzeby. Powoli znajdujemy złoty środek pomiędzy być a mieć, albo po prostu starzejemy się i chcemy mieć swój kąt do którego wraca się po dalekich eskapadach.
Teraz, siedząc w deszczowej Anglii pokuszę się może o małe podsumowanie.

sobota, 10 maja 2014

Ludzkość na krawędzi zagłady, czyli witamy nad jeziorem Toba


Dawno dawno temu, czyli ok 77 tysięcy lat temu, na Indonezyjskiej wyspie Sumatrze wybuchł super wulkan. Erupcja była tak potężna, że niebo na całej planecie zostało przykryte pyłem wulkanicznym. Zrobiło się ciemno i zimno, zaczęła się tak zwana zima wulkaniczna. Populacja ludzkości skurczyła się do zaledwie kilkuset osobników. Naprawdę mało brakowało i nas by tu po prostu nie było...

czwartek, 1 maja 2014

Potęga natury, czyli wulkany w Indonezji


Wyjeżdżając z Indonezji a konkretnie z Sumatry w roku 2010 mieliśmy ogromny niedosyt, ponieważ byliśmy tam bardzo krótko. Wiedzieliśmy, że kiedyś tu wrócimy. Podczas obecnej podróży kraj ten zajął szczególne miejsce w naszych planach. Lot z Kuala Lumpur do Medan mieliśmy zaplanowany już dawno.